Do góry

Dzieci rosną zdecydowanie za szybko!

Dzieci rosną zdecydowanie za szybko! Choć czasem patrząc z perspektywy zmęczonego rodzica trudno w to uwierzyć, ale jednak tak jest. Teraz sobie myślisz „Boże kiedy ja się wyśpię”, „Kiedy ja nareszcie będę miała czas dla siebie”, „Kiedy nareszcie nikt, nic ode mnie nie będzie chciał”?! Ten czas nadejdzie i to za szybko. Uwierz mi! A jeszcze do tego zapytaj mamę, babcię, czy koleżankę, której dzieci właśnie wyfruwają na studia i zaczyna odczuwać efekt pustego gniazda, a zapewne każda z zapytanych osób powie Ci, że dzieci rosną zdecydowanie za szybko.

A teraz popatrz na swoje dziecko. Jakie jest małe, duże, a może średnie? Przesypiasz już noce, czy jeszcze nie? Ciągle wisi u Twoich nóg, czy może dziarsko już biega, albo umawia się do kina ze znajomymi i nie potrzebuje, żebyś na nim była krok w krok? Mówi już, czy dopiero się uczy tej pięknej sztuki komunikacji, a może już tak pyskuje, że czasem masz ochotę zamknąć je w izolatce i nie słyszeć tych pyskówek? Hmmm… pamiętasz… Dopiero było takie tycie, takie maleńkie miało tydzień, dwa, miesiąc. Takie zupełnie kruche i bezbronne. Całkowicie zależne od Ciebie. Powiem więcej, dopiero w łonie swym je miałaś. Dzieliły się komórki, żeby powstał człowiek, kształtowały się rączki, nóżki i paluszki. Powoli otwierało oczy i usta, żeby wydać dźwięk, którego Ty i tak nie słyszałaś, ale wiedziałaś, że ono tam jest. Twoje własne maleńkie dziecko. Z czasem czułaś jak się rozpycha, naciągając momentami Twoją skórę niby do granic jej wytrzymałości.

Dzieci rosną zdecydowanie za szybko!

I właśnie później, po tych wszystkich cudownych doświadczeniach, przyszedł czas kiedy Twoje dziecko zaczęło rosnąć i rosnąć i rosnąć. Czasem psocąc i brojąc do granic Twojej wytrzymałości. Coś Ci zniszczyło, coś tam rozbiło, czymś znów rzuciło. Testowało Twoją wytrzymałość czasem krzycząc i wijąc się w spazmach dla Ciebie niezrozumiałych, bo przecież tylko klocek mu upadł, albo konstrukcja się nie udała. A może szedł i nagle padł w nerwach tłukąc głową i rękami o podłogę w szale drąc się jak opętany. Ty biedna zastanawiałaś się czy szybciej przyjedzie egzorcysta, którego chyba jednak musisz wezwać, czy może opieka społeczna, którą wezwą sąsiedzi, bo po wrzaskach dziecka Twego przypuszczać można, że go katujesz. I stoisz, może nawet ryczysz, jesteś zła, wściekła, bezradna. W duchu myślisz CHOLERA! Kiedy to się skończy?! Kiedy ja będę miała spokój?

To się właśnie stanie za szybko. Niby teraz perspektywa roku, dwóch, pięciu, dziesięciu, a już zwłaszcza dwudziestu. Wydaje Ci się jakaś abstrakcyjna. Jednak to tylko czas, który leci nieubłaganie i nie pyta nas, czy nam się to tempo podoba. Teraz spójrz w swoją przeszłość. Cofnę się w nią z Tobą.

Dzieci rosną zdecydowanie za szybko!

Przypomnij sobie pierwszą pracę. Jakim zazwyczaj się jest nieopierzonym zagubionym kurczakiem tego pierwszego dnia. Wszyscy wszystko wiedzą, a Ty musisz się raptem odnaleźć w zupełnie nowej dla Ciebie rzeczywistości. Idźmy dalej. Przypominasz sobie studia? Dzienne, czy zaoczne zazwyczaj to fajny czas. Ja jedne i drugie i podyplomówkę, wspominam wspaniale. Poznałam fajnych ludzi, coś tam mi z tej wiedzy w głowie zostało. Pracę napisałam, obroniłam i etap zakończyłam. Kiedy się to stało, zupełnie jak pstryknięcie palcami.

Wsiądźmy do jeszcze lepszego wehikułu czasu...

Pamiętasz szkołę średnią? Gimnazjum? Podstawową? A może masz jakieś wspomnienia jeszcze z przedszkola? Czy czujesz, że to niby nie tak dawno, ale jednak strasznie dawno?

A teraz spójrz na swoje dziecko. Widzisz to? Poczułaś ten dreszcz?

Dzieci rosną zdecydowanie za szybko!

Ja patrzę właśnie na Maksa. Dopiero był taki malutki. Zerkam na Marcelinę. Pamiętam doskonale jak był równie malutka i zasypiałam z nią, trzymając ją na swojej klatce piersiowej. Ona uwielbiała tak spać. Miarowe bicie maminego serca zawsze usypiało ją w sekundę. A teraz proszę on taki ciekawski, roześmiany, tylko patrzy kogo by tu zaczepić i z kim się pobawić. Ona zaraz trzylatka! Niby taka duża, ale jeszcze taka mała. Jednak to już mądra dziewczynka chłonąca setki, tysiące informacji każdego dnia. Baczna obserwatorka otoczenia, wyważona i stanowcza. W zasadzie dopiero przygotowywałam się na przyjście pierwszego dziecka, a tu już dwa małe potworki w dzień brykają mi po domu bez opamiętania, a nocą śpią tak spokojnie.

Patrząc na dzieci kiedy tak ciężko i człowiek wyspać by się chciał chociaż, a o potrzebach wyższych nie wspominając, bo kto tu o wyjściach całonocnych by myślał, albo romantycznych uniesieniach z mężem co wieczór. Nie raz i nie dwa, sobie w duchu myślisz, że oby tylko jeszcze trochę wytrzymać, aż podrosną, bo potem łatwiej będzie. Same się ubiorą, najedzą i pobawią się same trochę. A nie ciągle tylko „mamusiu pobaw się ze mną”, „mamusiu to teraz chcę Ci zastrzyk zrobić”, „mamusiu teraz będę fryzjerką daj zrobię Ci koka”. A tuż obok niczym snajper namierzył Cię właśnie człowiek raczkująco-chwiejno-chodzący i leci Cię złapać co sił w małych rękach, żeby wyrwać Ci kolejny już tego dnia pukiel włosów lub też szczypiąc i drapiąc miłość swą okazać.

Dzieci rosną zdecydowanie za szybko!

Można tak w nieskończoność pisać historie dnia codziennego z życia z małymi dziećmi, ale powiem Ci, że to najpiękniejsze chwile. Owszem będzie ich jeszcze wiele innych wspaniałych, ale te już nie wrócą. Nie wrócą już te małe rączki i nóżki. Te dzioby zaślinione całujące Cię bez opamiętania. Nie wrócą te dziecięce wrzaski i śmiechy. Te gilgotki i łaskotki, po dywanie tarzanie, drewnianym klockiem obrywanie. Ten czas szybko zleci, a dzieci urosną i nie będą już patrzyły na Ciebie tymi oczami wielkimi z podziwem i przywiązaniem największym. Kiedyś te oczy skierują się w stronę świata i życia stojącego już całkiem otworem. Już mama i tata nie będą potrzebni na co dzień. Kiedyś usiądziesz z albumem zdjęć i zatęsknisz za tymi zabawami, śmiechami i przytulaniami. I kiedyś nie będziecie już tak świetnie bawić się zwykłymi patykami i przez kałuże skakać do utraty tchu.

Dzieci Jak mawia mój Teść, a jemu Teściowa jego, tak mawiała: „zobaczysz wyśpisz się w życiu jeszcze tak, że boki Cię będą bolały”. I choć ciężko teraz może w to uwierzyć jak znów wiesz, że w nocy wstawanie na karmienie, pieluchy zmienianie, albo gorączki sprawdzanie. Ten czas przeminie i się wyśpisz, aż za dobrze. I może tak łatwo napisać, ale też bywam zmęczona i niewyspana, kryzysy różne przechodzę, ale wiem, że dzieci rosną zdecydowanie za szybko i cieszę się czasem z nimi. Celebruję każdą chwilę z tymi maluchami, bo zaraz będzie inaczej, a ten czas tu i teraz jest taki piękny!

 Dzieci rosną zdecydowanie za szybko!

 

Czapka TU

Szalik TU

Kurtka TU

Leginsy TU

Buty TU

  • 849

KOMENTARZE

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *